Trzymają warty i decydują, kto wejdzie, a kto zostanie po złej stronie muru. Twardzi, lojalni wobec swoich, nieufni wobec reszty.
Jedyni, którzy wychodzą poza bramę i wracają. Wymieniają wszystko za wszystko i prowadzą księgi, w których twoje imię może już figurować.
Liczą worki i rozdają to, czego brakuje. Decydują, kto je, a kto głoduje. Ich łaska otwiera drzwi — ich pamięć je zatrzaskuje.
Banda spod rzeźni. Nie wybaczają i nie zapominają. Jeśli wszedłeś im w drogę raz, będą pamiętać aż do żniw — jeśli będą żniwa.
Żyją tam, gdzie inni nie chcą. Wiedzą o mieście rzeczy, których nie zapisano nigdzie. Płacą wiedzą za milczenie i miejsce przy ogniu.
Łatają mur, póki jest co łatać. Pracują w dzień, w pyle i strachu. Przyjmą każdego, kto stanie do trzech wart przy zachodniej szczelinie.
Mgła jeszcze nie weszła. Worek mniej, dzień mniej, imię mniej. Wejdź, póki jest dokąd.